Recenzja odtwarzacza dCS Varèse Transport CD/SACD w HiFi News

Recenzja odtwarzacza dCS Varèse Transport CD/SACD
Autor i źródło recenzji: Andrew Everard, Hifi News, luty 2026 r.
Oryginał można przeczytać TUTAJ.
Kuszące jest wyobrażenie sobie, że z siedziby dCS w Cambridge dobiega okrzyk rodem z Frankensteina: „Nareszcie nasze dzieło jest kompletne!”. Pojawienie się firmowego transportu CD/SACD Varèse, wycenionego na 32 500 funtów, nie powinno jednak zaskakiwać osób śledzących rozwój flagowego systemu cyfrowego tej marki [HFN, luty 2025]. Wraz z nim kompletny zestaw Varèse rozrasta się do sześciu komponentów – interfejsu użytkownika, jednostki Core, zegara głównego oraz dwóch monofonicznych przetworników DAC – a łączna cena całego systemu przekracza już 260 000 funtów.
Czym zatem w istocie jest transport Varèse? I czy znajduje on swoje miejsce w odważnym – choć wcale nie tak nowym – świecie streamingu muzyki? Odpowiadając najpierw na drugie pytanie: zdecydowanie tak. Znajdzie się bowiem niemała grupa odbiorców – „niemała” w sensie relatywnym, biorąc pod uwagę system cyfrowy kosztujący ponad ćwierć miliona funtów – dysponujących rozbudowanymi kolekcjami płyt CD, a nierzadko także pokaźnym zbiorem nośników SACD.
Cenne kolekcje
Zgoda – wielu kolekcjonerów mogło już dawno zgrać swoje płyty do pamięci sieciowej, choć w przypadku SACD bywa to dość kłopotliwe i często wymaga użycia leciwej konsoli Sony PlayStation. Mimo to wciąż nie brakuje osób, które cenią sobie sam rytuał: odnalezienie płyty na półce, otwarcie pudełka typu jewel case i umieszczenie krążka w odtwarzaczu. Co więcej, przy całkowitej cenie systemu Varèse, koszt dokupienia transportu nie musi stanowić istotnej bariery dla tych, którzy oczekują kompletnego doświadczenia.
Wracając więc do pytania „czym właściwie jest Transport?” – choć sama nazwa wiele wyjaśnia, wewnątrz tego, co dCS określa jako „najcichszy i najmniej podatny na wibracje transport płyt w swojej historii”, kryje się zaawansowana konstrukcja. Urządzenie odtwarza płyty CD (44,1 kHz/16 bitów) oraz SACD w ich natywnych formatach, komunikując się z jednostką Varèse Core za pomocą firmowego interfejsu ACTUS.
Obsługa odbywa się poprzez ekran dotykowy modułu Varèse User Interface, pilot systemowy Varèse (widoczny na zdjęciu poniżej) lub aplikację dCS Mosaic ACTUS, w której transport pojawia się po prostu jako kolejne źródło sygnału – umożliwiające wybór i odtwarzanie utworów.
W tym miejscu natrafiamy na pewną słabość nowego urządzenia. Mechanizm napędu, dostarczany przez koncern Sound United (właściciela marek Marantz i Denon), a stosowany również w transportach dCS Rossini oraz dCS Vivaldi Mark II, nie obsługuje odczytu metadanych. W efekcie użytkownik, korzystając z Transportu oraz aplikacji dCS Mosaic ACTUS, widzi jedynie listę numerów ścieżek – bez informacji o artyście, albumie czy tytułach utworów, a także bez jakiejkolwiek grafiki okładki.
Jest to o tyle zaskakujące, że system Varèse z założenia pracuje w środowisku sieciowym. Można by więc oczekiwać, iż dCS zaimplementuje funkcję pobierania metadanych online, wzbogacając tym samym doświadczenie odsłuchowe. Tymczasem nawet takie urządzenia jak Rotel Michi Q5 – kosztujące „zaledwie” 5499 funtów – oferują tę funkcjonalność w dopracowanej formie dzięki łączności Ethernet.
Czystość przede wszystkim
Mechanizm zastosowany w Varèse Transport został wybrany ze względu na zdolność do zapewnienia bezbłędnego odczytu i transmisji danych. W tej konstrukcji pracuje on pod kontrolą autorskiego układu zegarowego VCXO firmy dCS, co pozwala ograniczyć jitter [patrz: raport laboratoryjny]. Równie dużą wagę przyłożono do sposobu montażu napędu – tak, aby maksymalnie zredukować wibracje i uzyskać możliwie najczystszy odczyt płyty. Ma to szczególne znaczenie w przypadku SACD, gdzie wyższa prędkość obrotowa oraz drobniejsza struktura zapisu danych stawiają większe wymagania mechanice.
Transport wykorzystuje masywną, dwuczęściową obudowę frezowaną z litego aluminium. Jedna część obejmuje górę, front i boki oraz mieści napęd osadzony na solidnym, aluminiowym subchassis, natomiast druga – tworząca podstawę i panel tylny – zawiera układy elektroniczne urządzenia.
Według dCS, ostateczny sposób montażu napędu opracowano na podstawie pomiarów drgań generowanych przez obracające się płyty. W ich trakcie zrezygnowano z różnych elementów elastycznych (tulei tłumiących) na rzecz zwiększenia masy, która skuteczniej redukuje wibracje. Mechanizm zawieszono na płytach montażowych podwieszonych do słupków schodzących z górnej płyty obudowy – rozwiązanie to ma generować wyraźnie mniej drgań niż bardziej konwencjonalne sposoby montażu stosowane w innych transportach tej marki.
Elektronikę urządzenia zintegrowano na jednej płytce drukowanej – oddzielnie wyprowadzono jedynie złącze ACTUS oraz diodę LED na panelu frontowym. Oscylatory VCXO, pracujące z częstotliwościami 22,5792 MHz oraz 27 MHz, sterują odpowiednio torem audio i mechanizmem napędu. Pierwszy z nich jest synchronizowany z jednostką Varèse Core lub opcjonalnym zegarem zewnętrznym za pośrednictwem sygnału zegarowego Tomix, przesyłanego przez łącze ACTUS.
Przy tak zaawansowanej architekturze imponuje fakt, że dCS zdołało maksymalnie uprościć konfigurację Varèse Transport. Dla porównania, instalacja transportu Rossini wymaga aż pięciu połączeń z odpowiadającym mu przetwornikiem DAC – trzech AES, jednego RS232 oraz jednego zegarowego – podczas gdy system Varèse realizuje wszystko za pomocą pojedynczego łącza ACTUS [zob. s. 65].
Transport przekazuje dane z płyt w postaci natywnej, natomiast wszelkie operacje takie jak nadpróbkowanie czy konwersja formatu realizowane są w jednostce Varèse Core. Obsługa funkcji transportu – odtwarzanie, pauza, stop, zmiana utworów czy wysuwanie płyty – odbywa się wyłącznie poprzez interfejsy systemu Varèse, ponieważ samo urządzenie nie posiada żadnych fizycznych elementów sterujących.
Pełna gotowość systemu
Najprostsza odpowiedź na pytanie „jak brzmi Varèse Transport?” brzmi:… nie brzmi. Porównanie płyt CD ze strumieniami o tej samej rozdzielczości z Qobuz i Tidal pokazało, że ewentualne różnice są tak znikome – o ile w ogóle występują – iż pozostają bez znaczenia. Prowadzi to do wniosku, że kluczową rolę odgrywają tu możliwości cyfrowe całego systemu Varèse. Sam transport, podobnie jak sekcja streamingowa Varèse, dostarcza po prostu czysty strumień danych do jednostki Core i przetworników DAC, które następnie realizują zadanie reprodukcji muzyki na światowym poziomie.
Odtwarzanie I Symfonii Brahmsa w wykonaniu Danish Chamber Orchestra pod dyrekcją Adam Fischer (z kompletu symfonii [Naxos 8.574465-67]) pozwoliło systemowi Varèse – współpracującemu ze wzmacniaczami Constellation Revelation 2 oraz kolumnami Wilson Audio Alexx VFX – ukazać czyste, jasne i szczegółowe brzmienie zarówno samego wykonania, jak i nagrania. Uwagę zwracała znakomita dynamika, energia oraz liryzm w grze orkiestry kameralnej, operującej mniejszym składem niż zazwyczaj spotykany w tego typu repertuarze.
W chwili pisania tekstu trzypłytowe wydanie kosztowało mniej niż 20 funtów, co czyni je wyjątkowo atrakcyjną propozycją, biorąc pod uwagę poziom interpretacji i zaangażowanie wykonawców. Co istotne, przełączenie na bezstratny strumień z Tidal nie przyniosło żadnych strat jakościowych – prezentacja pozostała w pełni spójna, nawet przy transmisji przez przewodowe łącze Ethernet.
SACD na prowadzeniu
Bardziej kameralny repertuar – jak interpretacja utworu „God Only Knows” zespołu The Beach Boys w wykonaniu pianisty Jan Gunnar Hoff – doskonale ukazał jakość samego nagrania. Już w wersji odpowiadającej jakości CD, zarówno przy strumieniowaniu, jak i odtwarzaniu warstwy CD z hybrydowego wydania SACD wytwórni 2L („Stories”; 2L-131-SABD), słychać było wyraźne zbliżenie na instrument oraz czytelną akustykę otoczenia.
Przełączenie na warstwę SACD przyniosło jednak wyraźną poprawę – fortepian zyskał na barwie i przestrzenności, a całość zabrzmiała bardziej naturalnie i swobodnie. Lepsze było odczucie akustyki pomieszczenia w fazie wybrzmiewania dźwięków, a sam instrument nabrał większej masy i wypełnienia. Warstwa SACD w większym stopniu oddawała wrażenie realnej obecności fortepianu w pomieszczeniu odsłuchowym.
Interpretacja „Begin The Beguine” autorstwa Salif Keita, z repertuaru Cole Porter (kompilacja Red Hot + Blue, Chrysalis Records CCD 1799), zabrzmiała podczas streamingu z Qobuz radośnie i energetycznie, z wyraźnie zarysowaną, pulsującą perkusją. Ten sam utwór odtworzony z płyty CD wypadł identycznie – bez zauważalnych zmian czy ubytków w prezentacji.
Podobnie cover „Night And Day” w wykonaniu U2 nie ujawnił żadnych powtarzalnych różnic między odsłuchem z płyty a strumieniowaniem, mimo charakterystycznych elementów nagrania: potężnego, jednostajnie pulsującego basu, lekko cofniętego wokalu Bono oraz wyrazistych wejść gitarowych The Edge.
Fundament brzmienia
Nagranie Symfonii „Organowej” Camille Saint-Saëns w interpretacji Michael Stern i Kansas City Symphony (Reference Recordings RR-136, 2015) pokazało klasę systemu Varèse z nowym transportem. Brzmienie orkiestry charakteryzowało się świetnym atakiem, imponującą skalą oraz nasyconą, naturalną barwą. Potężne akordy basowe wyrastały spod nerwowej faktury smyczków i dętych, a kulminacyjny moment wejścia organów – poprzedzony krótką pauzą – miał odpowiedni rozmach i dramaturgię. Na uwagę zasługiwały także świetliste partie fortepianu w finale.
Nie dysponując wersją SACD (RR-136 SACD), porównanie ograniczyło się do streamingu z Qobuz w jakości 176,4 kHz/24 bity, który okazał się nieznacznie lepszy od odtwarzania CD przez Varèse Transport. Organy zabrzmiały pełniej, bardziej charakterystycznie i z wyraźniej zarysowaną akustyką przestrzeni.
Równie przekonująco wypadł album Theatre Joe Stilgoe (Westway Music WWMCD005). Mimo ogólnie gęstej, nasyconej estetyki nagrań – jak w utworze „Does Anybody Have A Map?” z musicalu Dear Evan Hansen – dźwięk pozostał zwarty, czysty i bogaty w detale. Szczególnie efektownie zabrzmiał także medley z Into The Woods Stephen Sondheim – z odpowiednią skalą i dramaturgią, przy czym pełny, barwny głos Stilgoe był doskonale osadzony na tle orkiestry Metropole Orkest.
Tę jakość prezentacji bez trudu dorównywały lepsze serwisy streamingowe, podobnie jak w przypadku gwiazdorskiego albumu AngelHeaded Hipster – hołdu dla Marc Bolan (BMG 538605850). Wersja „Jeepster” w wykonaniu Joan Jett może i nie miała napędu oryginału, ale oferowała krótkie, efektowne gitarowe wejście, podczas gdy interpretacja „Life’s A Gas” autorstwa Lucinda Williams była ekscentryczna, a zarazem znakomicie skupiona i czytelna.
Pewną – przewrotną – zaletą nośnika fizycznego może być jednak fakt, że serwisy streamingowe nie oferują rozbuchanej wersji „Get It On” w wykonaniu U2 i Elton John… choć po namyśle można uznać to raczej za błogosławieństwo niż wadę.
Transport odwdzięczył się jednak przy nagraniu Koncertu skrzypcowego A-dur Antonio Vivaldi (The Trondheim Concertos; 2L 2L-172-SABD). Strumień z Tidal dorównywał odtwarzaniu CD, natomiast warstwa SACD wyraźnie otworzyła dźwięk, w pełniejszy sposób ukazując pogłosową akustykę kościoła – znakomicie uchwyconą w tej referencyjnej realizacji Morten Lindberg.
Werdykt Hi-Fi News
Znakomite osiągi, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że to pozostałe elementy systemu Varèse wykonują tu zasadniczą pracę – tak niewielkie są różnice między plikami strumieniowanymi a dźwiękiem z płyt CD. Niemniej jednak odtwarzacz płyt pokazuje pełnię swoich możliwości przy nośnikach SACD, gdzie rzeczywiście rozwija skrzydła. Dlatego dla użytkownika systemu Varèse dysponującego rozbudowaną kolekcją płyt wybór ten jest w zasadzie oczywisty. To swoista „wisienka na torcie” całego zestawu Varèse.
Jakość dźwięku: 94%