Certyfikowany sprzęt używanyO nas Blog
KontaktRegulaminPolityka prywatności
© 2026 AudiofastStworzone przez Kryptonum
Zapisz się do newslettera
Przejdź do treści głównej
ProduktyMarkiBlogSerwis
KontaktKonto klientaKoszyk
Strona głównaRecenzjeRecenzja monofonicznego wzmacniacza mocy...

Spis treści

  • Trochę techniki
  • Grimm PA1
  • Podsumowanie
Recenzja29 września 2026

Recenzja monofonicznego wzmacniacza mocy Grimm Audio PA1 Mono w Alpha-audio

Autor i źródło recenzji: Jaap Veenstra, Alpha-audio, wrzesień 2026 r.
Recenzję w oryginale można przeczytać TUTAJ.

Stali czytelnicy Alpha Audio zapewne już wiedzą, że mamy słabość do marek wywodzących się ze świata studiów nagraniowych. Powód jest prosty: ich urządzenia pozostają wierne nagraniu, pozwalają artyście zabłysnąć i nie próbują zwracać na siebie uwagi efektownym brzmieniem. Jeśli takie podejście jest Wam bliskie, ta recenzja może Was zainteresować. Trzeba tylko przygotować się na cenę 24 000 euro za parę. Prawdopodobnie także na oczekiwanie na dostawę, ponieważ w chwili pisania tego tekstu wszystkie egzemplarze są wyprzedane. Cóż… Kolejne są już w drodze — produkcja trwa pełną parą.

Wybraliśmy się do Terrason Audio, importera urządzeń Grimm Audio, żeby dokładnie posłuchać modelu Grimm PA1. Bert Bazuin, właściciel Terrason Audio, przygotował system, który powinien pozwolić nam poznać jego możliwości. W jego skład wchodzą:

  • kolumny Diapason Didascalìa;
  • odtwarzacz sieciowy z przedwzmacniaczem Grimm MU2;
  • końcówki mocy Grimm PA1;
  • odtwarzacz CD Esoteric K-03XD, połączony cyfrowo z MU2.

Z pewnością nie jest to przeciętny system. Nawet bez uwzględnienia okablowania jego wartość przekracza 130 000 euro. Krótko mówiąc: sprzęt dla nielicznych szczęśliwców!

Trochę techniki

Grimm Audio PA1 to kolejny produkt charakterystyczny dla tej marki. Konstruktorzy nie poprzestali na istniejącym projekcie i zastosowaniu w nim podzespołów lepszej jakości. To wzmacniacz, w którego przypadku szybko staje się jasne, że patrzyli szerzej niż tylko na moc wyjściową i niski współczynnik zniekształceń THD.

Grimm zdecydował się na układ symetryczny, w którym pracuje aż 96 niewielkich i niezwykle szybkich tranzystorów mocy zamontowanych na aluminiowym radiatorze. Nie jest to przypadek: dzięki takiemu rozmieszczeniu tranzystory pracują w bardzo zbliżonych warunkach termicznych, co pozwala precyzyjnie kontrolować prąd spoczynkowy.

Rozwiązanie to wywodzi się z projektu opracowanego w 1985 roku przez Henka ten Piericka z firmy Philips. Jego głównym celem jest ograniczenie zniekształceń u źródła. Zamiast korygować je później za pomocą silnego ujemnego sprzężenia zwrotnego, konstruktorzy dążą do tego, by sam wzmacniacz pracował czysto, szybko i przewidywalnie.

W PA1 szczególną uwagę poświęcono również charakterystyce fazowej. Zastosowano między innymi korekcję wyprzedzającą (feedforward) oraz starannie zaprojektowaną pętlę ujemnego sprzężenia zwrotnego. To typowe dla Grimma: konstrukcja musi mieć solidne podstawy techniczne i osiągać dobre wyniki pomiarowe. Przede wszystkim jednak elektronika powinna jak najmniej wpływać na charakter brzmienia. Jak już wspomnieliśmy, dla marek wywodzących się ze świata studiów nagraniowych najważniejsza jest wierność nagraniu.

Pozostałe elementy PA1 zaprojektowano z taką samą konsekwencją. Ścieżka sygnałowa jest krótka, a z toru audio wyeliminowano kondensatory sprzęgające i styki przekaźników. Zasilacz wyposażono w duży transformator toroidalny Amplimo oraz kondensatory o łącznej pojemności 90 000 µF. Taki zapas pozwala wzmacniaczowi swobodnie oddawać krótkotrwałe skoki mocy i zachować pełną dynamikę.

Te kompaktowe monobloki oddają 100 W przy obciążeniu 8 Ω — wartość ta zależy również od napięcia sieciowego ze względu na zastosowany transformator — oraz 200 W przy 4 Ω. Towarzyszą temu bardzo niskie zniekształcenia, wysoki współczynnik tłumienia i szerokie pasmo przenoszenia. Parametry robią wrażenie, lecz ważniejsze są założenia stojące za projektem. Grimm chce, by wzmacniacz zachowywał się tak samo przewidywalnie także przy muzyce o dużej dynamice i kolumnach stanowiących trudne obciążenie. Bez zmiany barwy, kompresji czy ostrości. PA1 ma zawsze panować nad sytuacją, zachowując swobodę, płynność i szybkość. Innymi słowy: nie powinien zaznaczać swojej obecności w brzmieniu. Czy udało się to osiągnąć?

W Alpha Audio dobrze znamy brzmienie urządzeń Grimma. Kojarzy nam się przede wszystkim ze spokojem, otwartością, przestrzenią, szybkością i kontrolą, a zarazem z naturalnością i płynnością. Szczególnie odpowiada nam sposób, w jaki Grimm prezentuje wysokie tony. Jeśli pozwala na to nagranie, są jedwabiście gładkie i płynne, a przy tym znakomicie zróżnicowane. Taki charakter mają nawet słynne zegary tej marki.

Grimm PA1

Kiedy zaczynamy słuchać PA1, nie przeżywamy zaskoczenia: wzmacniacz doskonale wpisuje się w brzmienie, które znamy z innych urządzeń Grimma. A właściwie PA1 po prostu znika. Nie słychać, by cokolwiek dodawał do muzyki albo z niej ujmował. Muzyka po prostu jest. Podobnie było w przypadku Grimma MU1 (https://www.alpha-audio.net/review/review-grimm-audio-mu1-streamer/) i MU2 (https://www.alpha-audio.net/review/grimm-audio-mu2-a-major-dac-redesign/). Oba odtwarzacze sieciowe — MU2 pełni również funkcję przetwornika cyfrowo-analogowego i przedwzmacniacza — wykonują swoją pracę, nie zwracając na siebie uwagi. Co więcej, każda aktualizacja oprogramowania sprawia, że działają jeszcze lepiej.

Moc PA1 — 100 W przy 8 Ω i 200 W przy 4 Ω — w zupełności wystarcza do napędzenia kolumn Diapason Didascalìa. Nie słyszymy żadnej kompresji, nawet przy poziomach głośności wybieranych przez Berta Bazuina. A słucha on zdecydowanie głośniej niż my w pokoju odsłuchowym Alpha Audio czy we własnych domach.

Uwagę zwraca również spójność barwy w całym paśmie. Bas płynnie łączy się ze średnimi i wysokimi tonami, także przy większej głośności. We wzmacniaczach mocy o mniej dopracowanej konstrukcji bywa z tym różnie. Nasz Pass Labs również nie ma tego problemu, ale słyszeliśmy go w innych modelach. Gdy muzyka staje się bardziej złożona, bas zaczyna żyć własnym życiem, odrywając się od średnicy i góry pasma. Potrafi to naprawdę przeszkadzać.

PA1 znakomicie radzi sobie także z rytmem. Włączamy „Pneumę” zespołu Tool — przepiękny utwór, w którym, jak przystało na tę grupę, perkusja odgrywa główną rolę. Wszystkie elementy pozostają ze sobą powiązane, a my bez trudu możemy śledzić każdy z nich. Właściwie nigdy wcześniej nie słyszeliśmy tego utworu w tak dobrym wydaniu! Sposób, w jaki wzmacniacz oddaje poszczególne plany muzyczne, jest bezkonkurencyjny.

Pozostaje jeszcze kwestia kontroli i spokoju. PA1 z łatwością panuje nad kolumnami, nie wykazując oznak kompresji ani innych zniekształceń. Dzięki temu nawet w gęstych fragmentach muzyka zachowuje spójność i naturalną swobodę. Robi to ogromne wrażenie!

Podsumowanie

Grimm po raz kolejny stworzył wyjątkowe urządzenie z najwyższej półki. Jesteśmy wielkimi miłośnikami tej holenderskiej marki i wszystko wskazuje na to, że nimi pozostaniemy. PA1 spełnia nasze oczekiwania: gra płynnie i przejrzyście, znakomicie oddaje rytm i zachowuje pełną kontrolę. Oczywiście to nie wzmacniacz tworzy muzykę. Grimm doskonale wie jednak, jak przekazać ją słuchaczowi. Czapki z głów. Alpha Approved!