Recenzja DACa i streamera sieciowego z opcjonalnym wzmacniaczem słuchawkowym dCS Bartok APEX DAC w Headphone.guru

Recenzja DACa i streamera sieciowego z opcjonalnym wzmacniaczem słuchawkowym dCS Bartok APEX DAC
Autor i źródło recenzji: Gary Alan Barker, headphone.guru, październik 2025 r.
Oryginał można przeczytać TUTAJ.
Jeśli chodzi o wysokiej klasy przetworniki cyfrowo-analogowe (DAC) w wersji dyskretnej, na myśl przychodzą trzy kluczowe marki. Schiit Audio, z niemal 40-letnim doświadczeniem w konstruowaniu DAC-ów i blisko 50-letnią historią w dziedzinie analogowego audio, praktycznie zdominował segment budżetowy. Chord z kolei cieszy się ogromną popularnością wśród entuzjastów audio osobistego – ich model DAVE uznawany jest przez wielu za wyjątkowy. Mimo to osobiście preferuję przetworniki Schiita – mimo ogromnej różnicy cenowej uważam, że Chord nie dorównuje im w zakresie analogowego know-how.
Jednak prawdziwym mistrzem, królem tej kategorii, pozostaje dCS. Moje pierwsze zetknięcie z tą marką miało miejsce piętnaście lat temu, gdy pracowałem dla Halcro – do prezentacji naszych wzmacniaczy za 50 tysięcy dolarów używaliśmy zestawu dCS Scarlatti (DAC, zegar główny, transport CD). Już wtedy dCS i ich słynny Ring DAC byli uznawani za absolutną czołówkę.
Na scenę wkracza dCS Bartók – po raz pierwszy recenzowaliśmy go w 2019 roku. To połączenie nowoczesnego przetwornika cyfrowo-analogowego z wysokiej klasy wzmacniaczem słuchawkowym, będące zarazem pierwszym przypadkiem, gdy uznana marka z segmentu audiofilskiego wyraźnie dostrzegła rosnące znaczenie społeczności audio osobistego. W 2023 roku dCS wprowadziło odświeżoną wersję – Bartók APEX, wyposażoną w najnowszą generację przetwornika APEX Ring DAC. Urządzenie zostało wówczas zrecenzowane przez naszego ówczesnego redaktora naczelnego, Franka Iacone’a (†). Teraz, po długim oczekiwaniu, Bartók APEX wreszcie trafił do mojego studia na testy uzupełniające.
dCS Bartók APEX DAC z wzmacniaczem słuchawkowym – kluczowe cechy
- Najnowsza generacja platformy cyfrowej dCS zapewnia zaawansowane przetwarzanie sygnału oraz wyjątkową elastyczność konfiguracji.
- Przetwornik dCS Ring DAC™ – ten sam, który stosowany jest w referencyjnym systemie cyfrowym dCS Vivaldi.
- Wysokiej jakości streaming z serwisów TIDAL, Qobuz, Deezer oraz radia internetowego za pośrednictwem aplikacji dCS Mosaic Control.
- Wsparcie dla Roon Ready, AirPlay, Spotify Connect oraz kompatybilność z UPnP.
- Wejścia cyfrowe: USB, AES, Dual AES oraz S/PDIF.
- Wzmacniacz słuchawkowy z wyjściami zbalansowanymi i niezbalansowanymi – przystosowany zarówno do słuchawek o niskiej, jak i wysokiej impedancji.
- Obsługa zaszyfrowanych danych SACD z transportów dCS poprzez wejścia Dual AES.
- Wieloetapowy układ oversamplingu DXD z możliwością przełączania do DSD; użytkownik może wybierać filtry PCM i DSD.
- Zautomatyzowany system zegarowania poprawia wygodę użytkowania i minimalizuje jitter.
- Wielostopniowa regulacja zasilania oraz dwa transformatory toroidalne – oddzielające sekcję DAC od wzmacniacza słuchawkowego.
- Możliwość aktualizacji oprogramowania układowego, co zapewnia przyszłe rozszerzenia funkcjonalności i poprawę wydajności.
Bartók APEX w codziennym użytkowaniu – DAC i wzmacniacz słuchawkowy
dCS Bartók APEX DAC z wzmacniaczem słuchawkowym to w rzeczywistości pięć urządzeń w jednej obudowie: przetwornik cyfrowo-analogowy (DAC), serwer muzyczny, streamer, przedwzmacniacz oraz wzmacniacz słuchawkowy.
Ponieważ funkcja przedwzmacniacza jest integralną częścią układu DAC i nie ma możliwości jej ominięcia, różnica pomiędzy Bartókiem jako samym DAC-iem a konfiguracją DAC/przedwzmacniacz sprowadza się jedynie do obecności regulacji głośności. Kluczowym pytaniem w takim przypadku jest to, czy regulacja głośności odbywa się w domenie analogowej czy cyfrowej – tradycyjnie uznaje się, że rozwiązania analogowe są korzystniejsze, ponieważ cyfrowe często wiążą się z kompresją dynamiki.
W przypadku analogowych potencjometrów poziom szumu pozostaje stały, co oznacza, że w miarę zmniejszania głośności dochodzi do ograniczenia zakresu dynamicznego. Jednak rzeczywista dynamika (czyli różnica między najcichszym a najgłośniejszym dźwiękiem – nie mylić z zakresem dynamicznym, który definiuje różnicę między szumem własnym a maksymalnym sygnałem) pozostaje nienaruszona.
To rozróżnienie jednak nie dotyczy dCS. Jak tłumaczą sami inżynierowie marki: „Najczęstszym błędnym przekonaniem jest to, że analogowa regulacja głośności jest lepsza od cyfrowej, ponieważ ta ostatnia działa poprzez ograniczenie liczby dostępnych bitów do opisu amplitudy – co w efekcie obniża rozdzielczość dynamiczną przy niższych poziomach głośności. Może to być prawdą w przypadku innych DAC-ów, w których sygnał cyfrowy przesyłany jest pomiędzy układami scalonymi za pomocą interfejsów o stałej szerokości danych. Jednak w przypadku DAC-ów dCS wszystkie operacje DSP, w tym regulacja głośności, odbywają się wewnątrz FPGA, co pozwala operować sygnałami o takiej liczbie bitów, jaka jest potrzebna do dokładnego odwzorowania każdej kombinacji sygnału i poziomu głośności – bez jakiejkolwiek utraty rozdzielczości dynamicznej. Proces jest matematycznie przejrzysty.”
W świetle tej filozofii konstrukcyjnej, cyfrowa regulacja głośności w urządzeniach dCS okazuje się wręcz przewyższać rozwiązania analogowe – pozwala bowiem wyeliminować dodatkowy komponent z toru analogowego, a co za tym idzie: uniknąć zniekształceń, przesunięć fazowych, niepożądanej korekcji sygnału oraz szeregu innych problemów związanych z każdym (a zwłaszcza mechanicznym) elementem toru analogowego.
Warto również zaznaczyć, że przedwzmacniacz w Bartóku APEX oferuje cztery poziomy napięcia wyjściowego: 6V (najczęściej stosowane w wyjściach zbalansowanych oraz sprzęcie studyjnym), 2V (bardziej typowy poziom wyjściowy większości DAC-ów używanych z zewnętrznym przedwzmacniaczem), oraz niższe wartości – 0,6V i 0,2V. Te ostatnie zaprojektowano z myślą o ochronie systemu w przypadku bezpośredniego podłączenia do końcówek mocy, szczególnie gdy korzystamy z AirPlay, gdzie poziom głośności wysyłany z urządzenia sterującego może być bardzo wysoki.
Dodatkowo wyjście słuchawkowe oferuje cztery ustawienia wzmocnienia: 0 dB, –10 dB, –20 dB oraz –30 dB, co pozwala na optymalne dopasowanie sygnału do różnych słuchawek, niezależnie od ich czułości i impedancji. Ponieważ w moim systemie pracowałem w trybie single-ended, ustawiłem wyjście liniowe na 2V, a wzmocnienie słuchawkowe pozostawiłem na poziomie 0 dB.
Oznacza to, że moje odsłuchy zostaną podzielone na trzy główne kategorie:
Bartók APEX jako serwer i streamer muzyczny – testowany w ramach dwóch osobnych konfiguracji systemowych.
Bartók APEX jako przetwornik DAC – odsłuchy przeprowadzono z użyciem mojego systemu referencyjnego, składającego się z lampowego wzmacniacza zintegrowanego LSA VT-70, współpracującego z przetwornikiem/energizerem elektrostatycznym Woo Audio WEE, napędzającego słuchawki elektrostatyczne Dan Clark Audio CORINA. Okablowanie stanowiły interkonekty Bronze Dragon, przewody głośnikowe Bronze Dragon, kabel USB Black Dragon oraz przewody zasilające Black Dragon. Zasilanie dostarczał kondycjoner Core Power Technologies A/V Equi=Core 1000, a całość wspierały stopy antywibracyjne Vera-Fi Audio VBH-1 (Vibration Black Hole). System dopełniały kolumny podstawkowe XSA-Labs Vanguard oraz dwa aktywne subwoofery Veri-Fi Audio LLC Vanguard Caldera 10.
Bartók APEX jako wzmacniacz słuchawkowy – w tej konfiguracji wykorzystałem planarne słuchawki magnetyczne HIFIMAN SUSVARA UNVEILED, połączone kablem Bronze Dragon zbalansowanym (XLR 4-pin), a także Grado GS3000X w konfiguracji single-ended, z użyciem klasycznego złącza ¼” TRS.
Aby korzystać z Bartóka APEX jako serwera i streamera muzycznego, należy zainstalować aplikację dCS Mosaic Control na urządzeniu mobilnym – w moim przypadku był to iPad. Aplikacja ta oferuje rozbudowaną funkcjonalność i znacznie upraszcza obsługę podstawowych funkcji urządzenia, pełniąc rolę kompleksowego pilota z wizualnym sprzężeniem zwrotnym.
Warto jednak podkreślić, że dCS wyraźnie zaznacza, iż Bartók APEX nie został zaprojektowany z myślą o pracy jako pełnoprawny serwer muzyczny. Wejście USB przeznaczone jest raczej do obsługi niewielkich nośników danych, umożliwiając szybkie odsłuchy konkretnych plików – i właśnie to podejście znajduje swoje odzwierciedlenie w działaniu oprogramowania Mosaic Control.
Do testów wykorzystałem pendrive o pojemności 128 GB (w rzeczywistości była to karta microSD w adapterze USB). Nie jestem w stanie określić rzeczywistego limitu pojemności obsługiwanych dysków – nie miałem dostatecznej liczby nośników do sprawdzenia. Urządzenie nie oferuje funkcji płynnego odtwarzania folderów – każdy utwór należy wcześniej załadować do kolejki odtwarzania („Play Queue”). Kolejka ta pozostaje w pamięci do momentu ręcznego usunięcia. Funkcja list odtwarzania („Playlists”) zdaje się działać wyłącznie w przypadku usług streamingowych, a nie w odniesieniu do lokalnych plików.
Dla moich potrzeb – przede wszystkim testów odsłuchowych i analizy pojedynczych utworów – taka funkcjonalność była wystarczająca.
(Na marginesie: nie byłem w stanie przetestować działania UPnP, ponieważ obecnie nie korzystam już z tego rozwiązania – preferuję elastyczne podejście do bazy danych muzycznych, które lepiej wpływa na niezawodność i długowieczność systemu.)
Z drugiej strony, Bartók APEX sprawdza się znakomicie jako streamer muzyczny. Obsługuje nie tylko serwisy Qobuz, TIDAL, Deezer i Spotify, ale także oferuje dostęp do licznych podcastów oraz stacji radia internetowego – wszystko na wyciągnięcie ręki. Mimo że dysponuję 4-terabajtową biblioteką plików DSD, większość odsłuchów przeprowadzam obecnie za pośrednictwem streamingu, co czyni Bartóka idealnym kompromisem między wygodą a jakością.
Choć interfejs Qobuza pozostaje moim ulubionym, muszę przyznać, że aplikacja Mosaic Control wypada korzystniej niż TIDAL, Roon czy większość autorskich rozwiązań stosowanych w serwerach muzycznych, z którymi miałem do czynienia. Co więcej, jako jedyna aplikacja umożliwia mi dostęp do moich playlist Qobuza – czego nie udało mi się osiągnąć nawet na pokazach branżowych, korzystając z Roona.
W związku z tym, w dalszej części testów zdecydowałem się na używanie streamera jako głównego źródła, z wyjątkiem odsłuchów testujących pliki DSD oraz format MQA.
Na tym etapie warto poświęcić chwilę na temat filtrów cyfrowych dostępnych w Bartóku APEX. Opcji jest naprawdę sporo: cztery podstawowe dla sygnałów PCM, dwie dodatkowe dla próbkowania 44,1 kHz (co zresztą jest wyjątkowo trudne do uzyskania w naturalnym brzmieniu), dwie kolejne dla częstotliwości powyżej 176,4 kHz, cztery filtry dla formatu DSD (podczas gdy większość DAC-ów oferuje tylko jeden) oraz jeden filtr dedykowany MQA.
Co istotne, każdy z filtrów można przypisać indywidualnie do danego typu próbkowania, dzięki czemu nie trzeba ich zmieniać ręcznie przy każdej zmianie utworu. Ponieważ mam już wyrobione preferencje co do charakterystyki filtrów, po prostu wybrałem te, które najbardziej mi odpowiadają, zamiast spędzać godziny na porównywaniu ich w praktyce.
Dla sygnałów 44,1 kHz wybrałem filtr nr 5 – asymetryczny, o minimalnym pre-ringu, zapewniający naturalniejszy atak dźwięku. Dla zakresu 48–90 kHz zdecydowałem się na filtr nr 4, charakteryzujący się najwolniejszym opadaniem (roll-off) i najlepszą odpowiedzią impulsową. Co ciekawe, dCS rekomenduje filtr nr 2 do muzyki orkiestrowej, a nr 4 do rocka – co wydaje mi się dość paradoksalne, biorąc pod uwagę, że to właśnie muzyka orkiestrowa cechuje się większą dynamiką i liczbą transjentów. Zdaję sobie jednak sprawę, że niektórzy słuchacze preferują sztucznie wykreowaną scenę dźwiękową, wynikającą z pre-ringu i after-ringu typowego filtra typu „brick wall”.
Dla wysokorozdzielczego PCM wybrałem filtr nr 6 – również asymetryczny – a dla sygnału DSD postawiłem na filtr nr 1, oferujący najszersze pasmo przenoszenia i zbliżony do tego, który stosowany jest w moich ulubionych przetwornikach. Filtr nr 3 zdaje się najbardziej przypominać standardowe rozwiązania stosowane w większości DAC-ów.
Kolejne istotne ustawienia dotyczą opcji dCS Mapper oraz upsamplingu. Mapper to funkcja pierwotnie opracowana dla modeli Vivaldi 2.0 i Rossini 2.0, a obecnie dostępna również w zaktualizowanej wersji oprogramowania Bartóka. Mapper kontroluje sposób, w jaki dane trafiają do rdzenia przetwornika Ring DAC™. Bartók oferuje trzy ustawienia: Map 1, Map 2 (oryginalna wersja) oraz Map 3. Ja wybrałem Map 1 – najnowszy i dwukrotnie szybszy od Map 2. Map 3 wydaje się być alternatywną wersją Map 1, ale nie znalazłem szczegółowych informacji na temat różnic, więc pozostałem przy najnowszej opcji.
Jeśli chodzi o upsampling, mamy do dyspozycji konwersję do DXD, DSD oraz DSDx2. Choć początkowo zamierzałem pozostawić sygnał PCM w jego natywnym formacie, analiza częstotliwości taktowania używanych przez dCS w połączeniu z Mappingiem przekonała mnie do wyboru DSDx2. (Z racji braku zewnętrznego zegara głównego, tryb zegarowania ustawiłem na „M” – Master.)
Bartók APEX jako DAC – pierwsze wrażenia
Czas przetestować Bartóka APEX w roli przetwornika cyfrowo-analogowego. Sięgnąłem po słuchawki CORINA i uruchomiłem jubileuszowe wydanie „Horses” Patti Smith z okazji 50-lecia albumu (24-bit/96 kHz – Qobuz).
To wydanie okazało się surowe, dynamiczne, a przede wszystkim – muzykalne. Niezwykłe jak na album uchodzący za klasykę pierwszej fali punk rocka. Głos Patti brzmiał czysto, intymnie i z wyczuwalnym smutkiem. Scena dźwiękowa przywodziła na myśl duże studio nagraniowe – z fortepianem, który miał w sobie monumentalność godną wielkiej sali koncertowej lub wnętrza kościoła.
Pozostając przy rocku lat 70. w wysokiej rozdzielczości, sięgnąłem po „Neil Young Archives Vol. III (1976–1987)” (24-bit/192 kHz – Qobuz) i koncertowe wykonanie „Cowgirl in the Sand”. Było od razu jasne, że nagranie pochodzi z zamkniętego obiektu – słychać było odbicia dźwięku od ścian ogromnej hali. Pozycjonowanie sceny było dosłownie z pierwszego rzędu, centralnie – z potężną dynamiką i bezpośredniością, jakiej oczekuje się od występu na żywo.
Dla bardziej wyrafinowanego materiału sięgnąłem po album Sol Gabetta z udziałem Lise Cristiani (24-bit/96 kHz – Qobuz). Już pierwszy utwór orkiestrowy, nagrany w ogromnej sali koncertowej, odsłonił niesamowitą ilość mikroszczegółów – każdy instrument miał swoje wyraźnie określone miejsce w przestrzeni, a całości towarzyszyła znakomita równowaga tonalna. Fortepian w duecie brzmiał głęboko i bogato, a skrzypce miały słodycz i pełnię brzmienia. Ponownie uderzała ogromna, trójwymiarowa scena dźwiękowa.
Przełączając się na odsłuch przez kolumny, sięgnąłem po „So What” z albumu Kind of Blue Milesa Davisa (16-bit/44,1 kHz). Efekt dosłownie mnie powalił – dźwięk wykraczał daleko poza fizyczne granice kolumn, a całość brzmiała z taką lekkością i swobodą, że trudno było się oderwać. Było to brzmienie całkowicie pochłaniające, wręcz hipnotyzujące.
Dopiero siadając do pisania tej recenzji, zorientowałem się, że zamiast jednego z moich plików DSD odtworzyłem utwór w „zaledwie” 44,1 kHz – co tylko podkreśla klasę Bartóka APEX i jego zdolność do wydobywania pełni muzykalności nawet z materiału o standardowej rozdzielczości.
Dla testu DSD wybrałem utwór „Schooldays” zespołu Gentle Giant z albumu Three Friends (DSD). Brzmienie było wręcz magiczne – klarowność gitary i marimby, wielogłosowe harmonie wokalne, rozległość sceny dźwiękowej oraz analogowy charakter całości tworzyły doświadczenie niemal hipnotyzujące.
Po takim odsłuchu trudno było nie potwierdzić tego, co wielu audiofilów już wie – dCS Bartók APEX w roli przetwornika DAC jest po prostu bezkonkurencyjny. Nadszedł więc czas, by skupić się na jego wzmacniaczu słuchawkowym. Choć przy cenie około 2100 dolarów nie należy on do tej samej ligi co sam Bartók, to wciąż plasuje się w bardzo konkurencyjnym segmencie rynku.
Osobiście nie porównuję go bezpośrednio z moim referencyjnym wzmacniaczem lampowym – urządzenia lampowe i tranzystorowe to zupełnie różne światy. Niemniej jednak, miałem okazję testować i recenzować wiele wzmacniaczy tranzystorowych w podobnym przedziale cenowym, co pozwala na uczciwą ocenę możliwości Bartóka jako wzmacniacza słuchawkowego.
W ciągu dwóch dni, które minęły od moich pierwszych odsłuchów do rozpoczęcia testów wzmacniacza słuchawkowego, natrafiłem na koncertowe nagranie Hiromi i Chicka Corei – Duet (Live At The Blue Note Jazz Club / 2007) (16-bit/44,1 kHz – Qobuz). To właśnie od tego albumu postanowiłem rozpocząć.
Już od pierwszych taktów łatwo było wychwycić różnice w charakterze obu fortepianów grających unisono, tworzących złożone, polirytmiczne struktury. Nie było mowy o jakimś „uśrednionym” brzmieniu – każdy instrument miał wyraźnie zarysowaną osobowość, rezonans, barwę i własną przestrzeń na scenie.
To nagranie wydało mi się idealną okazją, by przetestować funkcję „Headphone Crossfeed”. Tryb „Expanse 1” dodał wrażenia głębi sceny i lepszego rozdzielenia obu instrumentów. „Expanse 2” z kolei wprowadzał bardziej intymne i bezpośrednie brzmienie.
Ostatecznie, przy słuchawkach HIFIMAN SUSVARA UNVEILED preferowałem crossfeed wyłączony – ich naturalna przestrzenność i rozdzielczość były w pełni wystarczające. Funkcja crossfeed sprawdziła się lepiej w połączeniu ze słuchawkami Dan Clark Audio STEALTH, które dzięki przesuniętym przetwornikom oferują bardziej precyzyjne obrazowanie przestrzenne.
Powracając do słuchawek HIFIMAN SUSVARA UNVEILED, sięgnąłem po utwór „Teen Town” z albumu Heavy Weather grupy Weather Report (DSD). Dynamika była absolutnie spektakularna – gitara basowa Jaco Pastoriusa miała zarówno zadziorność, jak i pełnię barwy; hi-hat brzmiał łagodnie i precyzyjnie, bez syczenia czy rozmycia; gitara była eteryczna, a dęciaki majestatyczne. Scena dźwiękowa imponowała rozmiarem, a muzykalność przesycała każdy element nagrania. Obrazowanie przestrzenne było niezwykle solidne – każdy muzyk miał wyraźnie przypisane miejsce w miksie.
Przełączając się na słuchawki Grado GS3000X, od razu zwróciłem uwagę na absolutnie czarne tło – nawet przy wysokim wzmocnieniu i maksymalnej głośności nie pojawił się najmniejszy ślad szumu. Po zmniejszeniu poziomu głośności uruchomiłem „From The Beginning” z płyty Trilogy zespołu Emerson, Lake & Palmer (24-bit/96 kHz). Efekt? Po prostu „wow”. Przestrzeń była tak ogromna, że zdawała się przekraczać rozmiary Forum w Los Angeles, gdzie słyszałem ten utwór na żywo w połowie lat 70.
Po raz pierwszy uświadomiłem sobie, że Greg Lake nagrał cztery ścieżki gitarowe – dwie akustyczne, jedną elektryczną i jedną basową – by zbudować ten niezwykle bogaty, wielowarstwowy pejzaż dźwiękowy.
Podsumowanie – dCS Bartók APEX DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym
Czy dCS Bartók APEX DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym zdołał mnie czymś zaskoczyć? Nie do końca – już przed rozpoczęciem testów wiedziałem, na co stać firmę dCS, i Bartók APEX w pełni potwierdził te oczekiwania. Urządzenie spełnia wszystkie kryteria bezbłędnie, a jego osiągi nie są po prostu „ponadprzeciętne” – są referencyjne w niemal każdej kategorii... z wyjątkiem funkcji serwera muzycznego.
Czy można kupić lepszy serwer muzyczny za 24 000 dolarów? Tak, z pewnością – będą prostsze w obsłudze, z bardziej efektownym interfejsem. Ale brzmieniowo? Nie będą nawet w połowie tak dobre. Jeśli naprawdę zależy Ci na serwerze o jakości audiofilskiej, polecam zestawienie Bartóka APEX z dedykowanym komputerem za około 500 dolarów, odpowiednio „odchudzonym” pod kątem oprogramowania i przeznaczonym wyłącznie do odtwarzania – z użyciem JRiver lub ewentualnie Roon. Takie rozwiązanie da znacznie bardziej satysfakcjonujące efekty niż popularne, ale absurdalnie drogie, 38-tysięczne serwery muzyczne.
Osobiście wierzę, że przyszłość należy do streamingu – i jako streamer Bartók APEX działa bezbłędnie. Niezależnie od tego, jak bogata jest Twoja lokalna biblioteka plików hi-res, trudno jej będzie konkurować z serwisami takimi jak Qobuz czy TIDAL, które każdego dnia dodają nowych artystów i nowe nagrania.
Bez dwóch zdań – Bartók APEX to najlepiej brzmiący DAC, jaki kiedykolwiek słyszałem. A co więcej – to również najlepiej brzmiący DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym, z jakim miałem do czynienia. Czy istnieją lepsze, dedykowane wzmacniacze słuchawkowe? Owszem – na myśl przychodzi choćby tranzystorowy dCS Lina. A jeśli ktoś preferuje brzmienie lampowe, to i tak będzie szukać gdzie indziej.
Czy warto wydać na Bartóka APEX 24 100 dolarów? Zdecydowanie tak – pod warunkiem, że szukasz urządzenia absolutnie topowego i możesz sobie na to pozwolić. Z całą pewnością zapewni Ci więcej godzin autentycznej przyjemności niż wydatek tej samej kwoty na „upgrade” do wyższego segmentu samochodów luksusowych.
W dłuższej perspektywie jedynym realnym ograniczeniem Bartóka APEX pozostaje oprogramowanie Mosaic Control – choć i ono prawdopodobnie będzie sukcesywnie rozwijane i udoskonalane.
Na koniec krótka uwaga dotycząca okablowania Moon Audio Bronze Dragon. Okazały się wyraźnym krokiem naprzód względem używanych wcześniej kabli Black Dragon. Przewód słuchawkowy Bronze Dragon stanowił zauważalne ulepszenie nawet względem już bardzo wysokiej klasy kabla dołączonego fabrycznie do słuchawek SUSVARA UNVEILED. Wkrótce planuję przygotować pełną recenzję tych przewodów.


