Audio-Video nagrody 2025/2026

Aurender A1000

Koreański producent jest specjalistą od audiofilskich serwerów muzycznych, czyli zintegrowanych urządzeń łączących funkcje streamera, dysku i przetwornika c/a. Dokładnie według tej koncepcji powstał A1000. Tym, co go wyróżnia jest znakomita relacja jakości i możliwości do ceny — najniższej w całym portfolio. Jakością wykonania wcale nie ustępuje droższym propozycjom Aurendera, a budowa wewnętrzna z zasilaniem opartym na trzech transformatorach, bardzo porządną sekcją DAC-a i podręczną pamięcią półprzewodnikową NVMe 120 GB powinna wzbudzać zazdrość u konkurentów.
Funkcjonalność też jest niczego sobie. Poprzez slot na tylnej ściance możemy łatwo zainstalować dowolny dysk SSD/HDD (do 8 TB), który przekształca A1000 w autonomiczny serwer muzyczny. Ten nie wymaga już wówczas do sieci — do sterowania wystarczy dołączony pilot oraz, prawie 7-calowy wyświetlacz LCD. Oczywiście nie znaczy to, że A1000 nie może pełnić funkcji typowego streamera. Kompatybilność z Roonem to u Aurendera istotna nowość. Obsługiwane są ponadto protokoły Tidal Connect, Spotify Connect, AirPlay 2 oraz Google Cast. Dostęp do Tidala jest możliwy także z aplikacji — może nienajlepszej, ale użytecznej. Są też wejścia i wyjścia cyfrowe — włącznie z USB Audio i HDMI eARC.
Aurender A1000 jako kompletny streamer czaruje swobodnym, barwnym, nieco rozjaśnionym brzmieniem. Muzykalnością i naturalnością dźwięku pokonuje niejednego konkurenta, a jako DAC (gdy gra jeszcze lepiej!) swobodnie staje w szranki z podobnie wycenionymi przetwornikami c/a.
W swojej cenie jest to bardzo dopracowany i atrakcyjny produkt.

Wilson Audio The WATT/Puppy
Tego producenta przedstawiać nie trzeba, podobnie jak nazwy WATT/Puppy, która elektryzowała wyobraźnię audiofilów w latach 90. i 2000., kiedy to kolejne generacje modułowego systemu głośnikowego, opracowanego pierwotnie (cześciowo) na własne potrzeby Davida Wilsona, otrzymywały kolejne wyróżnienia i branżowe nagrody. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że WATT/Puppy stał się ikoną high-endowego zestawu głośnikowego o akceptowalnych przez zwykłych śmiertelników gabarytach. Formalni następcy generacji ósmej znacząco utyli, a kolejne Sashe przypominały pierwowzór głównie kształtem i koncepcją; gabarytami już nie za bardzo. Duch WATT/Puppy częściowo się więc ulotnił, czemu postanowiono zaradzić.
I tak, w 2024 roku narodziła się dziewiąta (choć de facto ósma) generacja WATT/Puppy oznaczona przedimkiem „The”, bezpośrednio nawiązująca do modelu WATT/Puppy V (System V) produkowanego w latach 1994–1999. Co to w praktyce oznacza? W kolumnach zastosowano najnowszej generacji głośniki, znane ze znacznie droższych modeli (średniotonowy ma magnes AlNiCo), a obudowa to majstersztyk — mimo że nie zawiera modnego dziś aluminium.
Brzmienie The WATT/Puppy wyraźnie nawiązuje do dźwiękowego kanonu Wilson Audio, ale w wydaniu, które bardziej kojarzy się ze zdrowym stylem życia niż „pakowaniem na siłowni ” z pomocą odżywek. Wilsony mają niewątpliwe i bezdyskusyjne atuty, jak szeroki zakres dynamiczny, całościowo bezproblemowy charakter barwy dźwięku (która jest jaśniejsza niż w przypadku Sashy, ale bliska neutralności) oraz wyborną przestrzenność. Te z dzisiejszej perspektywy nieduże Wilsony potrafią doskonale oddawać wieloplanowość nagrań, imponującą głębię oraz plastykę w zakresie operowania pierwszym planem. I choć bas nie sięga bardzo nisko, to mamy do czynienia z produktem o prawdopodobnie najlepszej relacji jakości do ceny w całej „stajni” z Utah.