ACOUSTIC SIGNATURE

Acoustic Signature PRIMUS

High Fidelity 11/2016 (Nr 151) - Wojciech Pacuła. Oryginalny tekst recenzji TUTAJ.


test primus HighFidelity.pl


Przyzwyczailiśmy się w audio do tego, że gramofon to produkt dla „wtajemniczonych”. Wymaga bowiem ustawienia, regulacji i dbałości zarówno o igłę, jak i same płyty. I rzeczywiście, od pewnych rzeczy uciec się nie da. Winyle muszą być czyste i najlepiej jeśli są umyte w specjalnej myjce. Przed każdym odtworzeniem warto je także przeczyścić specjalną szczoteczką antystatyczną. Igłę również powinno się czyścić, albo za pomocą miękkiego pędzelka, albo specjalistycznych „czyścików”.

Nie to jednak, jak mi się wydaje, martwi potencjalnych winylowców, a sprawa kalibracji gramofonu. Bo przecież wkładkę trzeba jakoś ustawić, prawda? A to nie jest wcale proste dla kogoś, kto wcześniej nie miał z gramofonem do czynienia lub zakończył edukację na ustawionym fabrycznie gramofonie Fonica z lat 70., 80. lub 90. XX wieku. Specjalnie z myślą o początkujących adeptach „czarnej magii” przygotowaliśmy wraz z firmą RCM przewodnik, krok po kroku opisujący procedurę kalibracji, od VTF począwszy, na VTA skończywszy (KALIBRACJA GRAMOFONU – kurs dla początkujących).

Całkowicie rozumiem jednak opory tych, którzy mimo to boją się tej operacji. Nie tylko ja zdaję się te rozterki podzielać, bo od jakiegoś czasu daje się odczuć zmianę myślenia o produkcie i kliencie, polegającą na otwarciu się firm na te obawy i na próbach ich zminimalizowania. Coraz więcej specjalistów oferuje więc gramofony plug’n’play, czyli takie, które można wyjąć z pudełka i niemal od razu zacząć słuchać na nich płyt. Bezpośrednim powodem zmiany nastawienia jest pojawienie się mnóstwa prostych, tanich, plastikowych gramofonów, które naprawdę są gotowe do grania od razu, bez całej tej procedury.

PRIMUS

Okazuje się, że przy zachowaniu podstawowych zasad można zaproponować zaawansowaną konstrukcję, której zakup nie zrujnuje budżetu i nerwów. Przykładem takiego właśnie gramofonu, ale prawdziwego, że tak powiem, a nie zabawki, był testowany przeze mnie kilka lat temu dla „Audio” gramofon firmy Clearaudio, o ile dobrze pamiętam, poprzednik modelu Concept. Prosty w obsłudze, świetnie wykonany witał nowicjuszy z otwartymi ramionami. Te same zalety miał model WOW! firmy Acoustic Signature (również testowany dla „Audio”), a niedawno mieliśmy do czynienia z jeszcze tańszym przykładem, modelem Apprentice TT Lite Mk2 firmy Edwards Audio.

Setup

Wszystkie je łączy prostota konstrukcji, ale nie prostacka, a przemyślana. Mają być bowiem pełnoprawnymi, wysokiej klasy produktami, tyle że dla ludzi, którzy albo dopiero stawiają pierwsze kroki w tej dziedzinie, albo dla tych, którzy nie chcą się wgłębiać w jej zawiłości, a chcą korzystać z jej osiągnięć.
Także i Gunther Frohnhöfer, właściciel i główny konstruktor Signature Acoustic, dostrzega te zmiany, ponieważ po całej serii modeli WOW! przygotował niedrogi model Primus, w którym postarał się pokazać to, na co go stać w jeszcze niższej cenie.

Gramofon przychodzi w niewielkim pudełku niemal gotowy do użycia. Wkładka jest zamontowana i skalibrowana (nacisk na płytę, azymut, VTA, anstyskating), a silnik jest na stałe zintegrowany z podstawą. Użytkownik musi jedynie nałożyć talerz – wcześniej kapnąć dwie krople na jego oś – podłączyć z tyłu wtyk zasilacza i interkonekty, którymi sygnał popłynie do przedwzmacniacza gramofonowego (wydzielonego, lub odpowiedniego wejścia we wzmacniaczu zintegrowanym). Na koniec należy nałożyć pasek napędowy na talerz i oś silnika. Licząc od przyjścia paczki do pierwszej płyty na talerzu, upływa nie więcej niż 5 minut.

Konstrukcja

Tak prosty setup umożliwiła konstrukcja gramofonu. Jest on nieodsprzęgany i ma pojedynczy blat, a asynchroniczny silnik DC został zintegrowany z podstawą. Ta ostatnia ma ciekawą budowę, ponieważ wykonano ją z sandwicza złożonego z płyty MDF i wiórowej, pokrytych lakierem wykończonym na wysoki połysk. Jak czytamy w materiałach firmowych, ma to pomóc w minimalizowaniu wibracji. Silnik sterowany jest zintegrowaną z gramofonem elektroniką. Prędkość obrotową między 33 1/3 oraz 45 rpm zmieniamy za pomocą guzików, co znacząco poprawia jakość życia melomana :) W droższych modelach AS silniki są synchroniczne, ale jak zapewnia pan Frohnhöfer, wykonywany dla niego na zamówienie silnik DC ma podołać zadaniu.

Talerz wykonany jest z aluminium, od spodu tłumionym materiałem antywibracyjnym. Nie znajdziemy tu tzw. „Silencerów”, czyli mosiężnych insertów, które tłumią wibracje, ale za te pieniądze być ich nie może. Wciąż jest jednak jedna z ważniejszych technik tej firmy, tj. łożysko główne o nazwie Tidorfolon. Jest to stop wanadu, Teflonu i tytanu. Jest on relatywnie miękki, ale zarazem niezwykle wytrzymały na ścieranie. Tidorfolon tworzy łoże dla stalowej, utwardzanej osi przechodzącej przez talerz.

Oś wytoczono z utwardzanej, polerowanej stali. Okładziny łożyska wykonano z poddanego procesowi starzenia spieku brązu (‘aged’ sinter bronze). To na tyle solidna konstrukcja, że firma daje na nią 10-letnią gwarancję. Dodajmy, że na talerz nakłada się matę ze skóry, w której wycięto otwory – to miejsca, w których w droższych modelach tego producenta widać mosiężne „Silencery”.

Gramofon można uzbroić w ramię Acoustic Signature TA-500 (i tak jest przedstawiony na stronie internetowej AS; komplet kosztuje wówczas 8220 zł), albo zamówić w tańszej wersji, z ramieniem RB202 firmy Rega. Testowany system miał zamontowaną Regę, a na niej wkładkę Acoustic Signature MM1, bazującą na wkładce Ortofon 2M Red. Jak czytamy w teście tego gramofonu opublikowanym przez magazyn „Hi-Fi News & RR”, pan Frohnhöfer lekko ją zmodyfikował tak, aby „dźwięk był ciepły, ale aby nie gubiła przy tym rozdzielczości” (Adam Smith, Acoustic Signature Primus, „Hi-Fi News & RR” Vol 61 No.11, November 2016, s. 48).

METODOLOGIA TESTU

Gramofon stanął na półce Finity Elemente Pagode Edition i podłączony został do przedwzmacniacza RCM Audio Sensor Prelude IC. Ponieważ ma to być SYSTEM, złożony i wyregulowany przez producenta, tak też został przetestowany, włącznie z dostarczanym w komplecie interkonektem. Ponieważ ramiona Regi nie mają wyprowadzonej osobnej masy, można zamiast niego wykorzystać dowolny interkonekt analogowy. Osobny odsłuch poświęciłem dodaniu docisku na płytę, ponieważ jest to jedna z możliwych dróg apgrejdu i poprawy dźwięku. Użyłem do tego docisku firmy Pathe Wings.

ODSŁUCH

Płyty użyte w odsłuchu (wybór):
Andrzej Kurylewicz Quintet, Go Right, Polskie Nagrania „Muza”/Warner Music Poland 4 6488087, „Polish Jazz vol. 0”, 180 g LP (1963/2016)
Bill Evans, Bill Evans Live At Art D'Lugoff's Top Of The Gate, Resonance Records HLP-9012, „Limited Edition - Promo 104", 3 x 180 g, 45 rpm LP (2012)
Bill Evans, Selections from Live at Art D'Lugoff's Top Of The Gate, Resonance Records HLT-8012, „Limited Edition #270, Blue Vax 10” LP (2012)
Brendan Perry, Ark, Cooking Vinyl/Vinyl 180 VIN180LP040, 2 x 180 g LP (2011)
Clifford Brown and Max Roach, Study In Brown, EmArcy/Universal Music Japan UCJU-9072, 200 g LP (1955/2007)
Dire Straits, Brothers in Arms, Warner Bros./Mobile Fidelity Sound Lab MFSL-2-441, „Special Limited Edition No 3000”, 45 RPM, 2 x 180 g LP (1985/2014).
Hey, Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan, Supersam Music/Mystic Production SM02LP, 7” SP + 180 g LP (2012)
Jerzy Millian, When Where Why
1972-1979 DDR Big Band Gooves, GAD Records GAD LP 009, „Limited Edition Hot Pink Wax, 111 Copies”, 180 g LP (2016)
Johnny Hartman, I Just Dropped By To Say Hello, Impulse!/Original Recording Group ORG 027, 2 x 45 rpm, 180 g LP (1963/2013)
Wes Montgomery & Wynton Kelly Trio, Smokin’ At The Half Note, Verve/Universal Music K.K. [Japan] UCJU-9083, 200 g LP (1965/2007)

*Japońskie wersje płyt dostępne na cdjapan.co.jp

Jedną z większych atrakcji tegorocznej wystawy Audio Video Show (2016) była oficjalna premiera płyty T.LOVE grupy T.Love (więcej o kulisach jej powstania TUTAJ). Spotkanie z Muńkiem Staszczykiem, liderem grupy, oraz Jackiem Gawłowskim, współproducentem i osobą odpowiedzialną za miks oraz mastering, miało miejsce w pokoju firmy Audiofast, w którym stanął system o wartości 2 000 000 zł (Audiofast jest dystrybutorem produktów Acoustic Signature). Ze względu na znaczne opóźnienie, a także przez wywiad telewizyjny udzielony w tejże sali, z nami w roli obserwatorów, wysłuchaliśmy tylko jednego utworu, po którym Muniek musiał jechać do Częstochowy, gdzie na drugi dzień startował z trasą koncertową.

Ten jeden, otwierający album, utwór Pielgrzym, zrobił na słuchaczach niesamowite wrażenie. Bo to znakomity kawałek, w dodatku świetnie brzmiący. Był drive, mocne uderzenie stopy perkusji i basu (Maciek Majchrzak, basista, na spotkanie niestety nie dojechał), ale przede wszystkim była niebywała anergia.
To wyjątkowe wydawnictwo nie tylko ze względu na brzmienie, ale i na sposób wydania – dostępne jest jako album CD, LP i w plikach hi-res 24/88,2. Ponieważ na sali obecny był także Hirek Wrona (dziennikarz), miłośnik winylu, poprosił o porównanie wersji hi-res i czarnej płyty. Myślę, że nie byłem w mojej ocenie osamotniony: pliki były wielokroć lepsze, przede wszystkim poprzez potęgę, moc i energię. Ale, jak Hirek na koniec zauważył, on i tak woli wersję z płyty długogrającej, ponieważ ten typ grania mu odpowiada.

To, że różnice były tak duże, zawdzięczamy przede wszystkim umiejętności różnicowania systemu, co ze względu na jego cenę, nie powinno dziwić. Jednak to, że kosztujący 6000 zł gramofon Primus również potrafi świetnie te różnice pokazać, już tak pewne nie było. A robi to bez wysiłku, jakby mimochodem, skupiając się na muzyce. Bo, inaczej niż system za dwa miliony złotych, jest dla słabości nośnika i nagrań bardziej wybaczający.

Potrafi przejść do porządku dziennego nad różnicami w nagraniu i masteringu, nie uwypukla charakteru tłoczeń wykonanych z cyfrowych nośników, nie przekonuje również, że trzaski są do pełni szczęścia konieczne. Wręcz przeciwnie, bo choć to wszystko słychać, nie stanowi to elementu dominującego. Co znaczy, że na planie pierwszym jest muzyka. To ona rządzi, to ona zmusza do skupienia się, do odbioru.

Myślę, że odpowiada za to ukształtowana pod kątem wypełnienia barwa gramofonu (to oczywiście system, złożony z podstawy, ramienia, wkładki i interkonektów, ale dla jasności będę mówił o ‘gramofonie’). Primus gra nisko i gęsto. Jego bas jest ponadprzeciętnie kolorowy i niespotykanie dla tego przedziału cenowego rozciągnięty, sięgając naprawdę bardzo głęboko. Jest w tym emfaza, to nie jest „płaska” odpowiedź częstotliwościowa, nie można więc mówić o neutralności. Ale nie jestem jednak, jak sądzę, osamotniony w dążeniu do czegoś innego, do naturalności. A tę, właśnie poprzez takie, a nie inne wybory, takie a nie inne kompromisy, udało się w testowanym gramofonie wyprowadzić na wysoki poziom.

Brzmienie Primusa można więc określić jako ciepłe. Wysokie tony są wybudowane wysoko, są dźwięczne i „obecne”. Tyle że mają trochę słodki posmak, ich atak jest lekko zaokrąglony i „dosmaczony” niższym zakresem. Pierwsze skrzypce gra niska średnica i wysoki bas, z piękną miękkością, gęstością i głębokością. To dlatego Ark Brendana Perry’ego miała potęgę, jakiej za te pieniądze z gramofonu trudno było oczekiwać. Najniższy zakres był czytelny, słychać było, w którym miejscu inżynier odpowiedzialny za nacięcie lakieru musiał go obniżyć (inaczej wkładka wyskakiwałaby z rowka). Podobnie i gitara basowa na reedycji Mobile Fidelity płyty Brothers in Arms Dire Straits, która była aktywna, miała ładne uderzenie, wypełnienie i nigdy przy tym nie była przesadzona.

Nie jest jednak tak, że Primus ujednolica nagrania. Tak, nakłada na nie coś w rodzaju wspólnego charakteru, ale pozostawia też duży margines na zmiany. Dlatego nie miałem wątpliwości, że z jakiegoś powodu reedycja winylowa albumu Go Right Andrzej Kurylewicz Quintet udała się nadzwyczajnie, chociaż nacięta została z plików cyfrowych. Przejście na nową płytę Jerzego Milliana Wneh Where Why - 1972-1979 DDR Big Band Gooves, wytłoczoną na różowym winylu, pokazało, że „cyfrowy” charakter źródła sygnału ma mniejsze znaczenie i że ważniejsze jest to, jaki to materiał i co zostało z nim zrobione. Kilka chwil wystarczyło, aby dojść do wniosku, że płyta Milliana brzmi o wiele gorzej. To wciąż świetna muzyka, cieszę się, że te płytę kupiłem, ale Primus nie udawał, że to równorzędne wydania. A znowu powrót do niebieskiej EP-ki, anonsującej swego czasu album Bill Evans Live At Art D'Lugoff's Top Of The Gate, był niezwykle przyjemny, po wróciła energia i otwarta góra.

Analogowe remastery mają nad cyfrowymi przewagę w sposobie budowania bryły instrumentu, w jakości wysokich tonów, co Primus również pokazał. Nie podkreślił jednak mankamentów tłoczeń z „cyfry”. Dla przykładu wspomniany album Brothers… nie miał uwypuklonych dość jednowymiarowych wysokich tonów, tj. blach perkusji. Chociaż płyta została nacięta z taśmy analogowej, to oryginalne nagranie wielokanałowe jest cyfrowe, i to tylko 16/44,1 (miks wykonany został w domenie analogowej, na taśmę analogową). Objawia się to uproszczoną paletą barw. Niemiecki gramofon tego nie zatarł, ale dosładzając wysokie tony, podkręcając bas, spowodował, że album zabrzmiał niemal tak, jakby został nagrany analogowo.

Takie właśnie, tj. naturalne, „fizjologiczne” granie bez homogenizacji dźwięku sprawdza się wszędzie tam, gdzie chcemy wyciągnąć z czarnej płyty to, z czym jest ona kojarzona, ale bez ujednolicania nagrań, bez wtłaczania ich w „ramki” stereotypowego brzmienia płyty gramofonowej. Za każdym razem, kiedy zmieniałem krążek otrzymywałem inną opowieść. Wszystkie miały cechy wspólne, ale ich trzon pozostawał indywidualny.

Podsumowanie

Jak czytamy w nowościach portalu Thevinylfactory.com, wojna na ceny między sieciami sklepów Lidl i Aldi trwa w najlepsze. To zupełnie normalna sytuacja, ale pikanterii dodaje jej fakt, że walka idzie obecnie nie tylko o ceny pieczywa czy nabiału, ale o ceny… gramofonów (więcej TUTAJ). Okazuje się, że „walizkowy” model, koncepcją zbliżony do popularnego w Polsce lat PRL-u Bambino, można w Aldi kupić już za 30 funtów brytyjskich. Taniej już się chyba nie da.

Primus spełnia podobne zadanie, tj. oferuje granie „na żądanie”, że tak powiem – jest gotowy do odtwarzania płyt w kilka minut po otwarciu pudełka. Jego budowa i dźwięk sytuują go jednak nawet nie na innej półce, a w innej galaktyce niż najprostsze konstrukcje. Zagra on z niebywałym rozmachem, z basem, jakiego nie powstydziłyby się znacznie droższe konstrukcje. Po dodaniu docisku dodatkowo go zdyscyplinujemy i skupimy, chociaż i bez niego nie miałem z tymi elementami żadnego problemu.

To gramofon, który zadowoli i purystów, bo świetnie różnicuje, i „kolorystów”, którzy przedkładają nasycenie barw nad ich „zgodność z oryginałem”. Primus nie idzie w żadną stronę zbyt mocno, ale o każdą z nich lekko zahacza. „Złoty środek”? Zdecydowanie tak.

BUDOWA

Acoustic Signature Primus jest konstrukcją nieodsprzęganą, z pojedynczym blatem. Chociaż otwiera ofertę tego producenta, wygląda bardzo ładnie i solidnie. Podstawa to lakierowane na wysoki połysk płyty MDF i wiórowa, tworzące sandwicz o grubości 30 mm. Gramofon stoi na trzech, aluminiowych stożkach, których wysokość można regulować. Główne łożysko o nazwie Tidorfolon to coś, za co płacimy najwięcej, bo to ta sama konstrukcja, którą spotkamy w pozostałych gramofonach AS. Wsuwamy do niego oś talerza, przedtem kapiąc na nią dwie krople oleju (w komplecie). Aluminiowy talerz o wysokości 24 mm i wadze 4,5 kg został od spodu wytłumiony, co minimalizuje drgania. Na górę nakładamy cienką matę ze skóry, w której wycięto otwory.

Silnik znalazł się w lewym tylnym rogu. Zamontowano go w metalowej obudowie, która jest na sztywno połączona z podstawą. Na jego osi jest niewielkie kółko, na które nakładamy pasek o kwadratowym przekroju; opasujemy go następnie na obwodzie talerza. Przyjemne jest to, że jeśli chcemy posłuchać singla 45 rpm lub wysokiej klasy tłoczenia LP 45 rpm wystarczy nacisnąć guzik – przy prędkości 33 1/3 rpm umieszczona obok niego dioda LED świeci na czerwono, a przy 45 rpm na zielono. Czerwona jest też dioda LED przy guziku, którym włączamy zasilanie. Warto wiedzieć, że obroty można precyzyjnie skorygować samemu, np. po jakimś czasie. W tym celu należy odkręcić tabliczkę przy guzikach i wyregulować obroty kręcąc jednym z mikropotencjometrów. Silnik zasilany jest ze ściennego zasilacza AC-DC.

Ramię, które mamy w testowanym systemie, to wersja OEM modelu RB202 firmy Rega, o długości 9”. Ma ono odlewaną, wraz z główką, rurkę ze stopu magnezowego i precyzyjne zawieszenie kardanowe. Mocuje się je za pomocą trzech śrub. I jak wszystkie ramiona Regi, tak i ono nie oferuje zmiany VTA.

Wkładka, z którą Primus do nas przychodzi to Acoustic Signature MM1, wyglądająca identycznie, jak Ortofon 2M Red. Materiały firmowe mówią jednak, że została nieco zmodyfikowana. To wkładka typu MM (Moving Magnet) o napięciu wyjściowym 5,5 mV. Rekomendowane dla niej obciążenie to 47 kΩ i 150-300 pF. Ma ona eliptyczną igłę o wymiarach r/R 8/18 µm i rekomendowany nacisk igły 1,8 g (18 mN).

na górę
© 2003-2014 FAST Łódź. Wszystkie użyte znaki towarowe są zastrzeżone i należą do ich prawnych właścicieli.
powrót na stronę główną na górę
 
PREVIOUS
(left arrow key)
NEXT
(right arrow key)
CLOSE (Esc)